czyli podsumowanie Sezonu Motocyklowego 2017.

Kolejny rok przygód na dwóch kółkach, zwiedzania Polski i Europy oraz spotkań z przyjaciółmi za nami.

To był rok przede wszystkim zmian oraz dalekich wyjazdów. Łącznie nawinęliśmy około 13 tysięcy kilometrów niejednokrotnie w deszczu lub upale. Ale warto było! Sezon rozpoczęliśmy od przejażdżek wokół komina i tradycyjnych moto-czwartków w Chudowie.

Niestety ze względu na… śnieg, Majówkę w Kotlinie Kłodzkiej zaliczamy samochodem. Ale dwa tygodnie później wracamy na Ziemie Kłodzkie, by pośmigać na 2OO i zaliczyć Błędne Skały.

Czerwiec to tydzień na Lanzarote i V-Stromie z wypożyczalni oraz polska Mierzeja Wiślana i Mazurskie „Widawisko” (zwane również Widarautami). Najlepsze wakacje – lepszych nie mogłabym sobie wymarzyć.

Lipiec to weekendowe spotkania z Johanem i Renatą oraz Rafałem i Izą i wspólne wypady po okolicy Bielska lub Częstochowy.

Cudowny sierpień i długi weekend w Alpach. Jestem pod wrażeniem widoków, świstaków i otaczającego piękna przyrody.

Wrzesień czyli szybkie jednowieczorowe Shadowisko bis w Sulejowie, by następnego dnia zakochać się w Tygrysie na jazdach próbnych. To też pożegnanie z Nikusiem, którego zostawiamy w Hondzie Plaza w Warszawie.

Natomiast w październiku zaliczamy Zakończenie Sezonu Motocyklowego w Miasteczku Twinpigs w Żorach.

Listopadowy wypad do Sandomierza to tak naprawdę zakończenie sezonu na moto, nie licząc późniejszych krótkich rundek wokół komina. To także Hammerówka z Moto-Friends Silesia (i nie tylko) w Murzasichle.

Grudzień – koniec roku spędzamy na Shoc’owej Wigilii w Łodzi. Ostatni dzień 2017 to kameralny Sylwester z Rafałem i Izą pod znakiem gier planszowych (Predator rządzi!).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *