Czy francuska Riwiera może zachwycić? Wszak to miejsce przepychu, bogactwa i imprez. Jednak lazurowy odcień morza jest naprawdę fenomenalny…

Oprócz tłocznych miejsc odwiedziliśmy też te spokojniejsze i to to tam mieliśmy noclegi. Co zatem zwiedzić na wschodniej części Lazurowego Wybrzeża?

Menton (Mentona)

Pierwsza nadmorska francuska miejscowość po przekroczeniu włoskiej granicy. Świetna baza wypadowa do pozostałych miast Riwiery (również komunikacją miejską jak i pociągiem). To najcieplejsze miasto Lazurowego Wybrzeża, a dni pochmurnych jest aż 40 w roku!

W miasteczku urzekła mnie roślinność. Drzewa mandarynkowe, krzaki z cytrynami. Zapach tych owoców (niepryskanych, naturalnie skąpanych w słońcu) to jest coś niezapomnianego. Jak się okazuje zimą w Menton obchodzi się Święto Cytryn (La Fête du Citron), które jest jednym z większych wydarzeń francuskiej Riwiery odbywającym się poza sezonem. Impreza trwa trzy tygodnie (przełom lutego i marca), w czasie których mają miejsce parady oraz eventy promujące cytryny i pomarańcze. A główną atrakcją jest organizowana w Parku Biovès wystawa rzeźb cytrusowych, do budowy których zużywa się około 140 ton owoców.

Co jest do zwiedzenia w Menton? Miasto dzieli się na nową i starą część i to ta druga jest zdecydowanie atrakcyjniejsza. To tam znajduje się piękna Bazylika Michała Archanioła (Basilique Saint-Michel-Archange). A na szczycie Starego Miasta jest Stary Cmentarz (Cimetière du Vieux Château) z grobowcami polskiej elity, która leczyła się na Lazurowym Wybrzeżu na suchoty. Warto przejść się promenadą do Starego Portu (Vieux Port De Menton). W Menton znajduje się także atrakcyjny ogród egzotyczny zwany Val Rahmeh Botanical Garden. Natomiast plaża oceniana jest jako jedna z najładniejszych na wybrzeżu. Woda jest tu przejrzysta, jednak nie ma piasku tylko drobny biały żwirek.

Principauté de Monaco (MonaKo)

Luksusowe samochody, wypasione jachty i bajecznie bogaci mieszkańcy. Z tym kojarzy się to najmniejsze (po Watykanie) i niezależne państwo (a jednocześnie miasto) świata. To małe Księstwo liczy niewiele ponad 2 km2 i 37,5 tys. mieszkańców, co daje ponad 18 tys. mieszkańców na metr kwadratowy! Jednak wieżowce i apartamentowce wkomponowane w wybrzeże, gęsta zabudowa oraz plątanina ulic (nierzadko jednokierunkowych) i tuneli w których nawigacja się gubiła to drugie oblicze tego miejsca. Roaming i transmisja danych płatne (nie obowiązuje taryfa unijna) – w końcu bogacze muszą na czymś zarabiać 😉

Udaje się nam przejechać trasą wyścigu Formuły 1 – część ulic była już zamknięta, gdyż 77 Grand Prix de Monaco odbywa się w tym roku w dniach 23-26 maja. Parkujemy motocykl na wyłączonej z ruchu drodze przy Port Hercule. Szybki spacer wzdłuż portu zaliczony (hmmm… wypielęgnowani chłopcy pełniący rolę hostess na jachtach to jednak nie mój świat).

Pod Casino de Monte-Carlo parkują najdroższe samochody świata. My wybraliśmy oglądanie czterech kółek w innej wersji czyli Monaco Top Cars Collection. Na ponad 5 000 m² znajduje się tam prywatna (!) kolekcja prawdziwego miłośnika motoryzacji – księcia Rainiera III, a kontynuowana przez księcia Alberta II. Podoba mi się opis tego miejsca: „To nie jest muzeum samochodów, ale osobista kolekcja zabytkowych samochodów, które kolekcjonerowi się podobały”.

NICE (NICEA)

Jeden z najbardziej znanych kurortów na Lazurowym Wybrzeżu. Co, kto lubi – dla mnie zdecydowanie zatłoczony i za drogi… Jednak muszę przyznać, że dopiero w Nicei dostrzega się ten efekt lazuru wody (plaża kamienista jak większość na riwierze). Promenada Anglików (Promenade des Anglais) jest nieźle zagospodarowana – wzdłuż dużo ławek i krzesełek. Aż chciałoby się usiąść, nacieszyć oczy i rozkoszować się szumem fal (tylko jak to zrobić gdy wokół tyle ludzi). I nie chce się wierzyć, że miał tam miejsce trzy lata temu zamach terrorystyczny…

Poniżej Wzgórza Zamkowego (Colline du Château), na które nie chciało nam się wdrapywać, przy końcu Promenady jest miejsce na obowiązkową fotkę czyli hasztag #ILoveNice.

DROGI WZDŁUŻ WYBRZEŻA

Obowiązkowo polecam przemieszczanie się lokalnymi drogami wzdłuż Lazurowego Wybrzeża. Fajne widoki, jest kilka miejsc wartych zatrzymania się i zrobienia pamiątkowej fotki. Szczególnie podobał mi się odcinek pomiędzy Èze a Beaulieu-sur-Mer (droga M6098) z tunelami w skałach. A w drodze powrotnej do Menton zjechaliśmy w Roquebrune-Cap-Martin z głównej drogi na D52 by przy samej plaży dojechać do hotelu.

Dodam jeszcze, że z zaparkowaniem motocykla nie mieliśmy większych problemów. Jest dużo bezpłatnych parkingów dla dwukołowców, jednak to Francja i często miejsca są pozajmowane.

A po czym poznać turystę na Lazurowym Wybrzeżu? Po tym, że czeka, kiedy światło jest czerwone. Mieszkańcy przechodzą przez ulicę także na czerwonym – i rzeczywiście jest to zauważalne 😉

Więcej na temat naszego wyjazdu do Francji dowiesz się we wpisach: Francuska majówka, Kanion Verdon motocyklem oraz Prowansja na dwóch kółkach. Serdecznie zapraszam do lektury i komentowania!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *