czyli co warto spróbować będąc na Maderze…

Wybierając się do obcego kraju, moim zdaniem, koniecznie należy spróbować lokalnej kuchni. W związku z brakiem pełnego wyżywienia w hotelu, mieliśmy możliwość stołowania się w maderskich restauracjach. I było to świetne posunięcie (zwykle wybieraliśmy all inclusive, a teraz tylko śniadanie). Po powrocie podsumowaliśmy poniesione koszty i… wyszło niemalże identycznie, ale po pierwsze nie byliśmy „uwiązani” godzinami posiłków i nie było nam „szkoda” stołować się na mieście mając opłacone jedzenie w hotelu, a po drugie – „do wyboru, do koloru” jedliśmy co chcieliśmy, gdzie chcieliśmy i to coś, czego w hotelu byśmy nie uraczyli.

 

Frutos do mar (Owoce morza)

Uwielbiam i nie trzeba było mnie długo na nie namawiać. Czy to krewetki, czy kalmary czy też patelnia z risottem i owocami morza dla dwóch osób. Wszystko pyszne. Warto wziąć jako dodatek Bolo do caco czyli maderski chlebek kasztanowy. Podawany jest on z masłem czosnkowym (ale bardzo delikatnym) i świetnie uzupełni nie tylko owoce morza, ale inne dania główne.

Lapas Grelhadas (Skałopczepy)

Mięczaki podawane w muszlach zapieczone z masłem czosnkowym i do skropienia cytryną. Smakują wybornie i stanowią rewelacyjną przekąskę lub przystawkę. Jako ciekawostka: mikroskopijne zęby tych ślimaków są najbardziej wytrzymałym naturalnym materiałem na świecie (są wytrzymalsze od sieci pajęczych).

Grilled Octopus (grilowana ośmiornica)

Numer jeden na mojej liście potraw z Madery. Nie spodziewałam się tak kruchego mięsa. Ośmiornica kojarzyła mi się z „gumiastym” mięsem, a tu taka niespodzianka!

 

Ryby

Osobiście jadłam tylko espadę, jednak restauracje oferują jeszcze potrawy z sardynek, tuńczyka czy ryb, których nazw niestety nie znam, a które widzieliśmy na targu Mercado dos Lavradores w Funchal

Espada com banana (PAŁASZ CZARNY Z ZAPIEKANYM BANANEM)

Przed wyjazdem na Maderę dużo się o tym daniu naczytałam. Połączenie ryby w panierce z gorącym bananem jest intrygujące, ale smakuje bardzo dobrze. Danie to zwykle z frytkami lub ziemniakami, ryżem i odrobiną warzyw dostępne jest praktycznie w każdej restauracji. Zapłacimy za nie ok. 12-15 euro. Ryba wyglądem przypomina węgorza z wyłupiastymi oczami i ostrymi zębami, jednak jej mięso jest białe, kruche i delikatne. Zdecydowanie smakuje lepiej niż wygląda 🙂

 

Owoce
Marakuja (inaczej Passionfruit, Passiflora lub Męczennica jadalna)

Najbardziej znana jej odmiana fioletowa jest najczęściej spotykana na wyspie, jak i w naszych polskich sklepach. Z ciekawostek: młode, niedojrzałe owoce passiflory, są trujące. Zawierają bowiem duże stężenie glikozydów cyjanogennych (!). Dojrzały owoc jest lekki, ma się wrażenie że to wydmuszka. W środku jest galaretowaty miąższ z pestkami o słodko-kwaśnym smaku.

Granadilla

To druga najbardziej znana odmiana marakui: żółta. Podobno Madera poszczycić się może około 30 gatunkami passiflory: np. o smaku cytrynowym, pomarańczowym, truskawkowym. Można je zobaczyć, skosztować i zakupić na targu w Funchal. Jednak uwaga: często sprzedawcy dosładzają oferowane „próbki” owoców (zwykle nakładają łyżeczką na grzbiet dłoni do spróbowania) oraz je rozrzedzają (konsystencja tego próbowanego, a zakupionego owocu jest zupełnie inna)…

Tamarillo (Cyfomandra grubolistna, Ingles Tomato lub pomidor drzewiasty)

Oferowany jako odmiana marakui, ale to tak naprawdę zupełnie inny owoc. Na targu nam smakował, niestety zakupiony już mniej. Porównam go do słodkiego, ale mniej wodnistego pomidora.

Mango

Chcieliśmy kupić jedną sztukę, bo rzeczywiście słodkie i pachnące (nie to co sklepowe w Polsce). Nie wiem jak to cwany handlarz zrobił, ale sprzedał nam wszystkie powyższe owoce po dwie sztuki. Sami wybieraliśmy owoce i wkładaliśmy do siatki, którą on trzymał, zaznaczając, że „only one”. Stoisko obsługiwało kilku sprzedawców i domniemamy, że musiał podczas naszej nieuwagi wymienić siatkę na tą ze zwiększoną zawartością, którą jego wspólnik przygotował… Niewiarygodne, że tak nas oszukali, jesteśmy bardzo zdegustowani takim zachowaniem. Tym bardziej, że ceny owoców nie należą do niskich.

Anona (Flaszowiec lub Cherimoya)

Zwana też budyniowym jabłkiem. Wygląda jak ogromna zielona truskawka, a dojrzała smakuje przesłodko. Uwaga: twarda skórka i pestki są niejadalne. Warto sprzedawcy powiedzieć czy chcemy taką do jedzenia zaraz na wyspie czy chcemy przywieźć do domu – sprzeda wtedy mniej dojrzałą. Podobno w naszych Lidlach jest niekiedy do nabycia – muszę jej wypatrywać, bo bardzo mi smakowała.

Pitaja (Dragon Fruit lub Smoczy Owoc)

Zawód numer dwa. Nigdy wcześniej jej nie próbowałam. Na targu po raz pierwszy i dlatego ją kupiłam, bo super smak. W hotelu niestety miałam wrażenie, że sprzedali nam zupełnie coś innego niż degustowaliśmy… Taki trochę bez smaku i mdławy.

Banana-ananas (Ceriman czyli owoc monstery olbrzymiej inaczej filodendronu)

Tak – tego filodendronu, który niekiedy hodujemy w doniczce w mieszkaniach (!). Na Maderze swoisty mikroklimat pozwala tej roślinie zakwitnąć. Jak nazwa wskazuje, owoc wygląda jak banan, a smakuje jak ananas. Uwaga: owoc całkowicie zielony nie nadaje się jeszcze do konsumpcji. Musi odpaść zielona skórka i biała część wyglądająca jak ziarenka kukurydzy dopiero jest jadalna.

Karambola

Gwieździsty owoc. Kupiliśmy z ciekawości, nie mieli go na stoisku do spróbowania. Niestety jak dla mnie jakiś taki gorzkawy. Bardziej do dekoracji po pokrojeniu w plasterki (powstają pięcioramienne gwiazdki) niż do konsumpcji.

A tak wygląda kwitnący filodendron:

Banany

Małe, słodkie, prawdziwe banany (te nasze sklepowe nazywam pastewnymi). Na wyspie jest pełno plantacji, a bananowce zajmują około 15% wyspy. Dostępne były również na śniadaniu hotelowym. Szkoda, że u nas takich nie ma…

 

Castanhas

Jadalne kasztany. Sprzedawane m.in. przy promenadzie wzdłuż portu w Funchal. Prażone w glinianych wokach są fajną przekąską podczas wieczornego spaceru.

Kasztany z Madery
Kasztany z Madery

A na koniec wpisu: Co prawda nie do konsumpcji, ale nie umiałam się oprzeć widokom rosnących „na wolności” strelicji czyli rajskich ptaków…

Zapraszam również do artykułu Świąteczna Madera czyli motocyklem w grudniu po wyspie, w którym opisuję cały nasz pobyt na Wyspie Wiecznej Wiosny. Natomiast Najlepsze widokowe trasy na Maderze to opis wrażeń jazdy po maderskich drogach, które absolutnie polecam każdemu, nie tylko motocykliście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *